2013-04-19

Już jest!

Dzisiaj raniutko prosto z drukarni na targi turystyczne na Marsa dotarł redaktor naczelny Wydawnictwa Nowy Świat, pan Kamil Witkowski z....
 
Czekaliśmy na ten moment parę lat, a zwłaszcza ostatnich parę miesięcy. Nie wiadomo, czego się spodziewać... Już widać główkę...
 I oto jest, "Kuchnia Nowej Zelandii" po raz pierwszy publicznie prezentowana w Polsce, a jednak prawie na ziemi nowozelandzkiej!
 Jako pierwsza oglądała książkę pani Wendy Hinton, Ambasador Nowej Zelandii w Polsce.
Wiele osób ostrzyło sobie zęby ma pierwszy egzemplarz, cóż, trzeba było być rano na Marsa. Pierwszy egzemplarz powędrował do Pani Ewy i mam nadzieję, że przyniesie jej szczęście i spełnienie marzeń o nowozelandzkiej wyprawie życia.
  
Na Marsa można mnie spotkać jeszcze w sobotę i niedzielę:-)

2013-04-15

Kuchnia Nowej Zelandii po raz pierwszy na Targach Lato 2013

Kuchnia Nowej Zelandii po raz pierwszy zostanie publicznie zaprezentowana na największych targach turystycznych przed rozpoczęciem sezonu wakacyjnego, Lato 2013. Targi odbędą się w dniach 19-21 kwietnia, w Centrum MT Polska, przy ul. Marsa 56 C w Warszawie, w godzinach 10.00-17.00 (w sobotę o godzinę dłużej, do 18.00). Będzie można spotkać mnie na stoisku B 38 razem z pracownikami Green Lite Travel, polskiego biura podróży od lat działającego w Auckland w Nowej Zelandii. Nie zabraknie ciekawych opcji wyjazdowych, także na wyspy Pacyfiku i do Australii, oraz nowozelandzkich specjałów.



Kuchnia Nowej Zelandii

Zostało jeszcze kilka dni! Gdybyście chcieli wybrać się na koniec świata, wystarczy otworzyć tę książkę. Nowa Zelandia urzekła mnie wspaniałymi produktami, których część, jak na przykład wino, jagnięcina, owoce kiwi, oleje z awokado czy miody z manuki, jest już dostępna w Polsce. Zostały one osobno opisane na końcu książki. Zasadniczą część stanowią przepisy na najbardziej lubiane nowozelandzkie potrawy. Znajdzie się tutaj sporo nowych (czasami wręcz szokujących dla Polaków) połączeń smakowych oraz wyjątkowo proste metody gotowania. Liczne opowieści dotyczące historii kraju i jego kulinarnych atrakcji z pewnością pomogą zaplanować podróż i intensywnie przeżyć nowozelandzką przygodę życia.

Kuchnia Nowej Zelandii, Ilona Zdziech, ss. 272, Warszawa 2013, Wydawnictwo Nowy Świat. 


Kuchnia Nowej Zelandii zostanie zaprezentowana na rynku księgarskim w połowie kwietnia 2013 r. To pierwsza książka napisana w języku polskim w całości poświęcona klasycznym nowozelandzkim przepisom oraz nowozelandzkim produktom dostępnym w Polsce. Podaje ona proste instrukcje, jak postępować z tymi unikalnymi składnikami oraz opowiada liczne historie na temat zwyczajów żywieniowych, kultury, historii, rolnictwa i atrakcji turystycznych. 

Ilona Zdziech, autorka przepisów i zdjęć, jest zawodowym kucharzem pasjonującym się kuchniami południowego Pacyfiku. Pięcioletnia praca nad projektem łączyła badania w Polsce i w Nowej Zelandii oraz testowanie przepisów z setek nowozelandzkich książek kucharskich i magazynów kulinarnych. Agnieszka Kierat, utalentowana grafik młodego pokolenia, jest odpowiedzialna za projekt graficzny, zaś Peter Gordon, uznany nowozelandzki szef kuchni, opatrzył książkę swoją przedmową. Honorowymi patronami przedsięwzięcia są Ambasada Nowej Zeladnii w Polsce oraz Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Nowej Zelandii. Książka poświęcona kuchni Aotearoa wpisuje się w tym roku czterdziestolecie oficjalnych stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Nową Zelandią. 

Głównym celem tej książki jest poprawienie rozpoznawalności oraz znajomości nowozelandzkich produktów dostępnych w Polsce, poprzez ukazanie polskim czytelnikom oryginalnych, wyjątkowych produktów wysokiej jakości, jak nowozelandzkie wina, jagnięcina, owoce morza, miody, oleje i owoce. W książce osobny rozdział poświęcono tym produktom, ich producentom i dystrybutorom, a także informacjom, gdzie  te produkty kupić i jak z nich korzystać. 

Te 272 strony pełne zdjęć jedzenie i spektakularnych nowozelandzkich widoków powodują przypływ głodu. Ponad 90 klasycznych i nowoczesnych przepisów, w tym na mięsny pasztecik meat pie, ANZAC biscuits czy tort Pawłowej, zostało wybranych po to, aby ukazać radosne i nieskomplikowane podejście Kiwusów do gotowania. Informacje na temat nowozelandzkiej kultury jedzenia, historii, festiwali, szkół gotowania, szefów kuchni i innych atrakcji, towarzyszące przepisom, pomogą czytelnikom zaplanować własną podróż do Nowej Zelandii w niesamowitą wyprawę kulinarną. 

Książka eksploduje kolorami i smakiem Nowej Zelandii. Jeśli akurat nie możecie się tam wybrać, skorzystajcie z nowozelandzkich doświadczeń kulinarnych Autorki i podążajcie za jej ulubionymi przepisami. Szybko przekonacie się, dlaczego zachwyciła się naszą miłością do prawdziwych smaków i prawdziwego jedzenia.

Z przedmowy Wendy Hinton, ambasador Nowej Zelandii w Polsce

Wybierającym się "tam na dół" na wakacje do wspaniałego kraju, który jest moją ojczyzną, życzę udanej lektury książki Ilony, przygotowującej wasze kubki smakowe na nasze wspaniałe pokarmy. Ta książka jest również dla tych, którzy poszukują inspiracji do gotowania w domu. Da wam ona wyobrażenie o naszej smacznej i przystępnej nowozelandzkiej kuchni.

Z przedmowy Petera Gordona

Patronat Honorowy:

Patronat medialny:

Polecają:

Strona wydawcy: 

Strona Petera Gordona:

Za kilka dni książkę będzie można też kupić za pośrednictwem tego bloga, każdy egzemplarz oczywiście z dedykacją:-)



 

Dwa Oceany w Krakowie

27 marca w Krakowie w Teatrze Bagatela odbyło się publiczne czytanie sztuk nowozelandzkich według nowo wydanej, pionierskiej antologii Dwa oceany. Antologia współczesnych sztuk nowozelandzkich, którą wydała Agencja Dramatu i Teatru (ADiT) z Warszawy pod patronatem Ambasady Nowej Zelandii w Polsce. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to powinien koniecznie, bo nie jest to cukierkowy obrazek Nowej Zelandii, ale żywa tkanka społeczeństwa. Reżyserem tego bardzo udanego wydarzenia kulturalnego była pani Katarzyna Deszcz, zaś czytali aktorzy Kamila Klimczak, Justyna Schneider, Przemysław Branny, Sławomir Maciejewski, Sebastian Oberc, Piotr Urbaniak i Marcel Wiercichowski. Można było też porozmawiać z tłumaczką trzech z pięciu opublikowanych sztuk, Wiolettą Perzanowską.


Nie zabrakło nowozelandzkich smakołyków, w tym wina zapewnionego przez Centrum Wina, miodu z manuki, oleju z awokado, soku z kiwi i feijoa, muffinek w kształcie piłek do rugby, lamingtonów w galaretce, ciasteczek ANZAC, krakersów z pastą serową, paluszków z cheddarem i metrowego tortu Pawłowej. 
Wszystkie znajdują się w książce, która będzie dostępna już za kilka dni!

Nowozelandzkie wina w Warszawie



New Zealand’s Wines in Warsaw, 21st March 2013

W marcu w Hotelu Marriott odbyła się degustacja win nowozelandzkich, zorganizowana przez Ambasadę Nowej Zelandii w Warszawie, New Zealand Trade and Enterprise (NZTE) oraz New Zealand Winegrowers. 


Była to okazja wyjątkowa, jako że prezentowały się winnice w zdecydowanej większości w Polsce jeszcze nieobecne i poszukujące polskich importerów. Tym samym było to jedyne jak dotąd miejsce, gdzie polska publiczność mogła poznać złożoność win nowozelandzkich. W Polsce zdobyły już uznanie wina z regionu Marlborough, zaś w marcu było obecnych sporo win z regionu Hawke’s Bay.

Obecne były następujące winnice: Sileni Estates, Soljans Wines, Te Mata Estate, Giesen Wines, Elephant Hill Estate Winery, Ata Mara Wines, Yealands Estate, Crossroads Wines i Jules Taylor Wines. 


Sileni Estates – z regionu Hawke’s Bay czyli z Zatoki Obfitości, winnica znana zwłaszcza z win Chardonnay i Merlot/Cabernet. Prezentowano Cellar Selection Pinot Gris 2012, Pinot Noir 2012, mocno agrestowe i bardzo utytułowane Cellar Selection Sauvignon Blanc 2012, Cellar Selection Merlot 2011 i poprawne Tahuna Sauvignon Blanc 2012. 


Soljans Estate – winnica położona w okolicach Auckland. Sauvignon Blanc z tej winnicy to pierwsze nowozelandzkie Sauvignon Blanc, jakie dostępne było w Polsce. Pojawiło się nad Wisłą 18 lat temu i od tamtej pory jest nieustannie najlepiej sprzedającym się Sauvignon Blanc w Polsce. Zapewne już mieliście okazję spróbować tego wina, albo i gruszkowego Pinot Gris Kumeu 2011 czy limonkowego Rieslinga Marlborough 2009. Soljans Estate jest też producentem dobrych win musujących w rodzaju słodkawego Fusion Sparkling Muscat NV czy Legacy ‘Methode Traditionnelle’. Dwanaście butelek eleganckiego Legacy swego czasu otrzymałam jako prezent ślubny od pierwszego nowozelandzkiego ambasadora w Polsce:-). 

Te Mata Estate – z Havelock North (Hawke’s Bay) to druga najstarsza nowozelandzka winiarnia (pierwsza była Mission Estate – 1851 r.). Dzisiaj słynne jest już ich wino Coleraine (Cabernet Sauvignon/Merlot), jeżynowe, z wyczuwalnymi taninami, w 2003 roku uznane za jedno z dziesięciu najlepszych win świata. Można było spróbować go w Warszawie, jak również Cabernet/ Merlot Woodthorpe 2009 i całej serii win z pojedynczych szczepów (Gamay Noir Woodthorpe 2011, Chardonnay Elston Hawkes Bay 2010, Chardonnay Woodthorpe 2010, Sauvignon Blanc Woodthorpe 2011, Sauvignon Blanc Cape Crest 2011, Syrah Hawke’s Bay Woodthorpe 2010, Voignier Zara Hawke’s Bay 2010. Za sukcesem winnicy stoi John Buck, wizjoner nowozelandzkiego winiarstwa, który stworzył wina dorównujące tym z Bordeaux. Część z oferty Te Mata Estate jest już w Polsce.

Giesen Wines – zdecydowanie najdroższe wina obecne na degustacji, pochodzące z winnicy założonej przez trzech braci pochodzących z Niemiec. Najpierw założyli oni najbardziej w swoim czasie wysuniętą na południe winnicę w Canterbury, potem byli pionierami w Marlborough. Marlborough Sauvignon Blanc 2011 to wyjątkowo złożone wino, stopniowo uwalniające swoje bogactwo, o niezwykle długim finiszu. Podobną złożoność prezentowało to samo wino z młodszego rocznika. Świetne było też The Brothers Marlborough Pinot Noir 2012 oraz słodszy niż zazwyczaj, wyjąkowy Marlborough Riesling 2012. Jeśli znajdzie dystrybutora, może to być najlepszy nowozelandzki riesling dostępny w Polsce.

Elephant Hill Estate Winery – z Napier (Hawke’s Bay), znani z win z pojedynczych szczepów, właściciele świetnej restauracji. Najbardziej zastanawiająca była nazwa winnicy. Wina są produkowane w całości z ręcznie zbieranych winogron. Prezentowano pikantne Le Phant 2009 (Merlot/ Cabernet Franc), Central Otago Pinot Noir 2011 (złoty medal w International Wine & Spirits Competition 2012, UK), Syrah 2010, Reserve Syrah 2008 o potencjale dojrzewania do 2018 roku, pełne przypraw Reserve Syrah 2009 oraz lżejsze Le Phant Blanc 2011 (Voignier/ Pinot Gris/ Gewurztraminet), Chardonnay 2011 i Sauvignon Blanc 2011.

Ata Mara Wines – nowa winnica, działająca w Otago u podnóża Mount Pisa, produkująca wina ekologiczne, bardzo mineralne jak na nasze polskie gusta. Przewagą stoiska Ata Mara był miniaturowy profil gleby z winnicy. Ata Mara jest jedną z pionierskich winnic jeśli chodzi o uprawę szczepu Gruner Veltliner, aktualnie nowości w nowozelandzkich winnicach. Pinot Noir 2010 malinowo-jeżynowe, o pięknym zapachu i zdecydowanie mniej złożonym smaku, mineralne. Jeszcze bardziej rześki Riesling 2010 i melonowo-brzoskwiniowy Pinot Gris 2011.

Yealands Estate – winnica z Marlborough, wina warto spróbować chociażby z szacunku dla założyciela, który w 1971 r. otrzymał pierwszą w Nowej Zelandii licencję na hodowlę małży nowozelandzkich, następnie zajął się rozwijaniem zrównoważonego winiarstwa, a w 2012 r. jego Sauvignon Blanc zostało uznane najlepszym Sauvignon Blanc na świecie (2012 International Wine Challenge). Miłośnicy Pinot Noir chwalili rocznik 2011, Riesling 2011 był rześki, a jakże, Sauvignon Blanc 2012 bardziej agrestowe niż marakujowe, Pinot Gris 2012 podobno gruszkowo-melonowe.

Crossroads Wines -  Hawke’s Bay, winnica znana z mieszanek czerwonych szczepów , kultowe stało się wino Talisman. W Warszawie zaprezentowano Milestone Series Chardonnay 2011, Merlota 2011 i Syraha 2011 z tej samek kolekcji. Dobre wrażenie robiło też dębowe Winemakers Collection Cabernet Merlot 2011.

Jules Taylor Wines – wyjątkowe wina tworzone przez winiarza kobietę. Winnica młodziutka, założona zaledwie w 2001 r. produkuje jedno z ulubionych przez Nowozelandczyków Sauvignon Blanc. Pinot Gris 2012 bardzo przyzwoite, potem orzeźwiające, jedno z pierwszych nowozelandzkich win ze szczepu Gruner Veltliner, następnie bardzo wytrawne rose, jakich w Polsce próżno szukać (Gisborne Rose 2012), podobno kakaowe Marlborough Pinot Noir 2011... Świetne, świetne wina, ale mnie powaliło Marlborough Late Harvest Sauvignon Blanc 2011. Pierwszy raz próbowałam wina tak słodkiego, które nie utraciło wytrawności (podobno to zasługa zrównoważonej kwasowości). W słodko-rześkich doznaniach na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się mango,mango po prostu eksplodowało na języku. Potem oczywiście miód, marakuja, agresty itp. itd. Jedno z trzech wielkich objawień dla mie z tej degustacji. Takich win nowozelandzkich w Polsce jeszcze nie ma, niestety.  

Degustacja degustacją, ale organizatorzy zadbali także o materiały informacyjne dotyczące łączenia win z potrawami oraz charakteryzujące poszczególne szczepy winorośli uprawiane w Nowej Zelandii. Zapamiętać proponuję kilka propozycji Susy Atkins z materiałów Sileni Estate:

Sauvignon Blanc – owoce morza właściwie pod każdą postacią, a zwłaszcza małże nowozelandzkie (Green lipped mussels / Greenshell mussels), sushi, dania makaronowe z pomidorami, grillowane warzywa, tajskie dania z mlekiem kokosowym, szparagi, ratatouille, ser kozi

Chardonnay – stek z łososia, pieczony kurczak, makaron z sosem śmietanowym, pizza, barszcz ze śmietaną (!)

Pinot Gris – quiche, dania z serem, cebulą i jajami, lekkie dania makaronowe

Riesling – sushi, ryby o białym mięsie, małże, łagodne curry wegetariańskie, kanapeczki, dania makaronowe na bazie oliwy z oliwek, barszcz (!)

Rose – owoce morza na zimno, smażony tuńczyk i łosoś, dania z kaczki

Pinot Noir -  klasyczne nowozelandzkie połączenie to jagnięcina, ale także stek z tuńczyka, grzyby, chińskie potrawy z drobiem

Merlot – makaron z mięsnym sosem, twarde sery jak cheddar, emmentaler, pieczona wołowina i wieprzowina, dziczyzna, steki wołowe, warzywa grillowane, ciasta czekoladowe

Syrah – pieczona jagnięcina, dziczyzna, dojrzałe sery typu cheddar, parmezan, gruyer, gulasz, sosy z mięsem

Late Harvest wines (słodkie, aromatyczne wina z gron z późnego zbioru) – sałatki owocowe, lekkie desery, ciasta, sorbety, sery pleśniowe, desery z czekoladą

Podsumowując, degustacja była świetną okazją dla importerów win do zapoznania się z jednymi z najlepszych nowozelandzkich produktów i najnowszymi trendami w winiarstwie. Mam nadzieję, że efekty tego wydarzenia wkrótce staną się bardziej dostępne dla szerszej polskiej publiczności. A z mojej perspektywy, że więcej win będziemy spożywać, dobierając je do konkretnych potraw, bo picie wina dla samego picia wina nie jest dla mnie aż tak pociągające. 

2013-03-16

Nowozelandzkie złoto - miody



We in Poland love honey and have plenty of it. Remarkable ones are the buckweat honey and honeydew but even apple or sunflower honeys appears. As honey lovers we find attractive world honeys as manuka honey from New Zealand.  

Dla miłośników miodów Nowa Zelandia jest krainą marzeń. Powinniśmy wiedzieć, że klimat panuje tutaj umiarkowany, środowisko naturalne rolniczego kraju cechuje czystość, a położony na wyspach kraj jest odizolowany przez Morze Tasmana i Ocean Spokojny od ośrodków przemysłowych. Sprawia to, że pszczoły chorują rzadziej. Ponadto Nowa Zelandia posiada wiele roślin endemicznych i pewne gatunki miodu dostaniemy tylko tam, jak z kamahi, nowozelandzkiego ogórecznika czy rata. Podróżując po kraju, mamy szansę spotkać wielu małych pszczelarzy i zaopatrzyć się w wyjątkowe, niedostępne nigdzie indziej produkty. Na szczęście najlepsze z nich trafiają do Polski.

Najbardziej znanym rodzajem no- wozelandzkiego miodu jest oczywiście miód z manuki. Manuka to krzew z rodziny mirtowatych, czasemi osiągający postać kilkunastometrowego drzewa. Cza- sami jest mylony z dwukrotnie większym, ale prawie identycznym drzwem kanuka. Liści manuki kapitan Cook i pierwsi koloniści używali do parzenia napoju podobnego do herbaty. Drewno z manuki używane było do produkcji narzędzi i wioseł. Najcenniejszą właściwością manuki jest dzisiaj miododajność. 

Charakterystyczny, ciemnobrązowy, gęsty miód ma ostry zapach i mocny, dymny smak. Jest miodem chętnie badanym przez naukowców, którzy udowodnili, że miód z manuki bardzo korzystnie wpływa na przewód pokarmowy, m.in. zabija helicobacter pylori i pomaga w chorobie wrzodowej. Ponadto korzystnie wpływa na stan skóry, a w niektórych szpitalach za granicą wykorzystuje się go zewnętrznie do leczenia ciężkich uszkodzeń skóry. Miód z manuki mógłby być zwyczajnym miodem, gdyby nie niezwykle wysoka zawartość jednej substancji, metyloglioksalu. Występuja ona także w innych miodach, ale w ilościach zdecydowanie mniejszych niż w przypadku miodu z manuki. To ona odpowiada za silne antybakteryjne działanie tego miodu. Co ciekawe, nie traci ona właściwości pod wpływem temperatury, więc z czystym sercem możemy z tym miodem gotować.  Do czego pasuje miodek? Do wszystkiego! Najpierw do herbaty lub mleka, potem do sałatki owocowej, lodów, tostów, sosów do sałaty oraz mięs! 

Ale, ale – od pewnego czasu miód z manuki nie jest jedynym nowozelandzkim miodem dostępnym w Polsce. Mamy już wspaniały miód z endemicznego nowozelandzkiego krzewu rewarewa, pachnący łąką miód z dzikich kwiatów oraz miód koniczynowy, którym również słynie Nowa Zelandia. 

A moim prywatnym marzeniem jest to, aby Polacy mogli zakosztować miodu tymiankowego z centralnego Otago. Degustacja tego miodu przypomina doświadczanie serów maziowych. Zapach i smak miodu tymiankowego z Nowej Zelandii to zupełnie różne przestrzenie. Miód pachnie mocno woskiem, właściwie zniechęcająco. Ale odrobina tego cudownego miodu w ustach... jest to miód o najbardziej jedwabistej strukturze, jaki spotkałam. I smakuje... fiołkami. To jeszcze jeden dowód na to, że Otago jest jednym z najciekawszych kulinarnie regionów Nowej Zelandii. 

Czy ktoś jest zainteresowany importem obłędnego miodu tymiankowego?

2013-03-15

The first Polish Michelin star restaurant

I am happy to announce that Poland has its first Michelin star rated restaurant. This is Atelier Amaro in the capital city of Warsaw run by Wojciech Modest Amaro. The owner and the headchef is devoted to the seasonal Polish produce and science in the kitchen. The menu changes really seasonally - weekly and Amaro likes to check what's in the bush or in the lake at the moment. He also builts his own laboratory for culinary experiments. You can check it here.

Congratulations for the headchef and the whole Atelier Amaro team!

And remember, there is so much more to discover in Poland! 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...